20 maja 2014

Recenzja "Rock Lee" #1

Tytuł: Rock Lee
Tytuł alternatywny: Rock Lee's Springtime of Youth Full Power Ninja Training
Tytuł japoński: ロック・リーの青春フルパワー忍伝
Autor: Kenji Taira
Tłumaczenie: Miyuki Tsuji
Gatunek: komedia, przygodowe, akcja, parodia
Ilość tomów wydanych w Niemczech: 3+
Ilość tomów wydanych w Japonii: 5+
Wydawca niemiecki: Carlsen Verlag GmbH
Wydawca japoński: Shueisha
Ograniczenie wiekowe: 8+
Ilość stron: 160
Okładka: miękka
Format: 11,5x17cm
Data wydania: 2013
Data wydania oryginalnego: 2010-
Wydanie: I
Druk: czarno-biały
Cena okładkowa: € 4,95 [D]    (ok. 20 zł)
ISBN: 978-3-551-79811-4
Inne: spin-off mangi Masashi’ego Kishimoto pt. „Naruto: Shippūden”




“Rock Lee, der beliebte Ninja mit den buschigen Augenbrauen, hat ein Ziel: Er will richtiger Ninja werden, ohne Ninjutsu zu beherrschen!”


“Rock Lee, popularny ninja z krzaczastymi brwiami, ma cel: chce być prawdziwym ninja, bez opanowania ninjutsu!”
















Jak sam tytuł mówi, historia zawarta w tej mandze skupia się na jednym z drugoplanowych postaci w „Naruto” – Rocku Lee (lub, jak kto woli – Brewce). Jest to sympatyczny shinobi, którego wyróżnia niebanalna fryzura oraz to, że… nie potrafi używać ninjutsu. Jest bardzo zżyty ze swoim sensei’em, Maito Gai’em (noszą nawet identyczne stroje). W komiksie pojawiają się również pozostali bohaterowie, włączając w to Orochimaru oraz Kabuto.
Zapewne dla sporej liczby osób żarty zawarte w tej mandze będą niezrozumiałe, albo po prostu uznane za mało zabawne. Nie należy się jednak zrażać po kilku nieprzychylnych opinii na temat tej oto serii. Aby docenić tą pozycję, ważne jest, aby nie stawiać jej zbyt wysokich wymagań, i potraktować to jako miły dodatek do głównej serii.
Tomik wydany został na papierze o odcieniu lekko żółtawym, jednak nie wpływa to znacznie na komfort czytania. Zachowane zostały oryginalne nazwy technik.
Osobom, które nie są biegłe w posługiwaniu się językiem niemieckim, zrozumienie treści może sprawić trochę trudności. Ja sama niekiedy musiałam wspomóc się słownikiem lub domyślić się, co znaczy dany zwrot. Takie momenty były dość męczące, ale gdy w końcu przebrnęłam przez cały tomik, poczułam wypełniającą mnie satysfakcję :D

Tak przy okazji wspomnę :) 
Niemieckiego uczę się we własnym zakresie. Na poprzednich wakacjach brałam udział w kursie z języka niemieckiego, ale zrezygnowałam po kilku lekcjach. Tłumaczę: musiałam dojeżdżać autobusem i przez to traciłam masę czasu, poza tym mój mózg nie był w stanie przyswoić takiego natłoku informacji, hehe). Tak, to były kompletnie zmarnowane ferie letnie. Na dodatek miałam irytującą lektorkę. Odrobinę mnie to zniechęciło do dalszej nauki, ale ostatecznie zdołałam się jakoś zmotywować (nie mam pojęcia jak tego dokonałam).









Serdeczne dzięki za przeczytanie tej notki, zapraszam do komentowania!

4 komentarze:

  1. Podziwiam! Dla mnie niemiecki to czarna bajka! Co do samego tytułu to oglądałam anime i jak dla mnie było bardzo przeciętne, raczej nie przypadł mi do gustu humor tej serii, chociaż trzeba przyznać, że niektóre żarty były dobre, ale powiedziałabym, że tak w stosunku 1:5.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło że jest ktoś kto docenia mój wkład w naukę języka ;)

      Usuń
  2. A ja jestem bardzo ciekawa, co Cię skusiło do nauki niemieckiego? Ja miałam ten język przez 3 lata w gimnazjum, jako że wybrałam profil lingwistyczny, ale w liceum szybko uciekałam na francuski. Przez 3 lata nauczyłam się znacznie więcej francuskiego niż przez 4 niemieckiego (mialam 1h w podstawowce). W każdym razie znam jedno zdanie, które.może mi się przyda na wypadek inwazji gorylów :D

    Co do mangi. Lubiłam naruto w czasach podstawówki, więc wtedy ten tytuł z pewnością by mnie zachęcił. Od kilku lat nie oglądam już anime i do mangi mnie nie po drodze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama do końca nie wiem, co mnie urzekło w tym języku. Pamiętam że już w podstawówce uczyłam się podstawowych zwrotów, mimo że nie miałam jeszcze lekcji niemieckiego. Może dlatego później w gimnazjum było mi dużo łatwiej z nauką tego przedmiotu. Jak by się tak zastanowić, to od zawsze preferowałam niemiecki od angielskiego czy też innych języków. Poza tym, chciałabym za kilka lat pojechać do Niemiec (bynajmniej nie na wycieczkę, a w celach zarobkowych).
      Jedno z bardziej przydatnych słów: raus! ^^

      Usuń