Tytuł: Rock Lee
Tytuł
alternatywny: Rock Lee's Springtime of Youth Full Power Ninja Training
Tytuł
japoński: ロック・リーの青春フルパワー忍伝
Autor:
Kenji Taira
Tłumaczenie: Miyuki Tsuji
Gatunek: komedia, przygodowe, akcja, parodia
Ilość tomów wydanych w Niemczech: 3+
Ilość tomów wydanych w Japonii: 5+
Wydawca niemiecki: Carlsen Verlag GmbH
Wydawca japoński: Shueisha
Ograniczenie wiekowe: 8+
Ilość stron: 160
Okładka: miękka
Format: 11,5x17cm
Data wydania: 2013
Data wydania oryginalnego: 2010-
Wydanie: I
Druk: czarno-biały
Cena okładkowa: € 4,95 [D] (ok. 20 zł)
ISBN: 978-3-551-79811-4
Inne: spin-off mangi Masashi’ego Kishimoto pt. „Naruto:
Shippūden”
“Rock Lee, der beliebte Ninja mit den buschigen Augenbrauen, hat ein Ziel: Er will richtiger Ninja werden, ohne Ninjutsu zu beherrschen!”
“Rock Lee, popularny ninja z krzaczastymi brwiami, ma cel: chce być prawdziwym ninja, bez opanowania ninjutsu!”
Jak sam tytuł mówi, historia
zawarta w tej mandze skupia się na jednym z drugoplanowych postaci w „Naruto” –
Rocku Lee (lub, jak kto woli – Brewce). Jest to sympatyczny shinobi, którego
wyróżnia niebanalna fryzura oraz to, że… nie potrafi używać ninjutsu. Jest
bardzo zżyty ze swoim sensei’em, Maito Gai’em (noszą nawet identyczne stroje). W komiksie pojawiają się również pozostali bohaterowie, włączając w to Orochimaru oraz Kabuto.
Zapewne dla sporej liczby osób żarty zawarte w tej mandze
będą niezrozumiałe, albo po prostu uznane za mało zabawne. Nie należy się
jednak zrażać po kilku nieprzychylnych opinii na temat tej oto serii. Aby
docenić tą pozycję, ważne jest, aby nie stawiać jej zbyt wysokich wymagań, i
potraktować to jako miły dodatek do głównej serii.
Tomik wydany został na papierze o odcieniu lekko żółtawym,
jednak nie wpływa to znacznie na komfort czytania. Zachowane zostały oryginalne
nazwy technik.
Osobom, które nie są biegłe w posługiwaniu się językiem
niemieckim, zrozumienie treści może sprawić trochę trudności. Ja sama niekiedy musiałam
wspomóc się słownikiem lub domyślić się, co znaczy dany zwrot. Takie momenty
były dość męczące, ale gdy w końcu przebrnęłam przez cały tomik, poczułam wypełniającą
mnie satysfakcję :D
Tak przy okazji wspomnę :)
Niemieckiego uczę się we własnym zakresie. Na poprzednich wakacjach brałam udział w kursie z języka niemieckiego, ale zrezygnowałam po kilku lekcjach. Tłumaczę: musiałam dojeżdżać autobusem i przez to traciłam masę czasu, poza tym mój mózg nie był w stanie przyswoić takiego natłoku informacji, hehe). Tak, to były kompletnie zmarnowane ferie letnie. Na dodatek miałam irytującą lektorkę. Odrobinę mnie to zniechęciło do dalszej nauki, ale ostatecznie zdołałam się jakoś zmotywować (nie mam pojęcia jak tego dokonałam).
Serdeczne dzięki za przeczytanie tej notki, zapraszam do komentowania!